poniedziałek, 5 czerwca 2017

W życiu trzeba być twardym, nie miętkim

Od jakiegoś czasu próbuję wprowadzić w swoje życie jakieś zmiany. Trwa to mniej więcej 2 lata. Pierwszym odważnym krokiem było sprzeciwienie się prawie wszystkim wokół - nie poszłam na studia magisterskie. Miałam tyle planów. W końcu tyle czasu wolnego więcej... (pracuje na etat, a studia zaoczne naprawdę zabierały mi mnóstwo czasu). Miałam m.in. iść na kurs angielskiego, tak dla samej siebie. Później zachciało mi się hiszpańskiego. Oczywiście ani z jednego ani z drugiego nic nie wyszło.. 

Trzeba być twardziochem, nie mięciochem - tak często mówi mój tata. Niestety ta prawda, chyba nie przyswoiła się u mnie w 100%. Jestem twardziochem, ale sportowym. Jak już idę na trening, to daję z siebie maxa. Ale w życiu... w życiu potrzebuję kogoś kto mnie popchnie, popychadełka takiego potrzebuję. Niepowodzenie jest dla mnie często porażką, po której odpuszczam jakiekolwiek działanie.

Założyłam tego bloga z myślą, że napiszę parę fajnych tekstów, ludzie mnie polubią online, tak incognito, a potem zrobię wielki coming out. Przestanę się bać opinii. Tymczasem.. moje teksty nie są fajne. Wiem, że stać mnie na więcej. Pisałam lepiej, wysyłałam teksty na konkursy w szkole, nauczycielka płakała przy moim felietonie. A teraz moje poukładane życie nie daje mi weny. Nie jestem dumna z tekstów i coming out nie nastąpi.

W życiu trzeba być odważnym - tak z kolei mówił mój dziadek. Oczywiście miał rację. Ale jak tu podejmować odważne decyzje skoro wokół tyle niepewności a na dodatek większość mówi: po co Ci to? Nie wyjdzie Ci. Nie potrzebujesz tego. Strata czasu. 
Nawet nie wiecie ile musiałam olać takich głosów przy głupim zapisaniu się na treningi crossfit. Chodzę tam dwa miesiące, a co jakiś czas słyszę, że treningi mi nie służą bo to, bo tamto. A ja czuje się świetnie i w trakcie treningu i po. I jestem dumna, że próbuję. 

Poważniejszych decyzji niestety się boję. I czekam na tego popychacza, który jakoś nie przychodzi, a ja ulegam presji najbliższego otoczenia. 'Wyjdź ze swojej strefy komfortu' - tak wiem. Teorię znam. Ale co z praktyką?

Coraz częściej spotykam na swej drodze fajnych ludzi, którym się chce. Którzy nie tkwią w miejscu. Staram się nimi inspirować, ale potem nadchodzi jakiś dziwny strach, niepewność i nie robię nic. Pomocy.

czwartek, 1 czerwca 2017

Podsumowanie miesiąca - maj + prośba o pomoc



Maj był dla mnie miesiącem mocno zakręconym, dlatego nie pojawił się tutaj żaden wpis. Trochę wstyd, ale serio serio nie miałam ani czasu ani weny. Liczył się tylko on.... REMONT. No i ona... PRZEPROWADZKA! Czyli dwa słowa zgrozy, które będą mnie prześladować co najmniej przez następny rok!