wtorek, 27 grudnia 2016

Zła strona świąt

Zazwyczaj ludzie uwielbiają świąteczny czas, chociaż są też tacy, którzy ich nienawidzą. Dlaczego?

1. Trzeba kupować.

Prezenty, prezenty i jeszcze raz prezenty. Co komu kupić? A może coś zrobić? Ale z talentem manualnym kiepsko... no dobra, to trzeba coś kupić, Tylko, co żeby wszyscy byli zadowoleni? W końcu prezent ma sprawić komuś przyjemność. A co jeśli się powtórzy? No tak, to trzeba się dogadać, co kto komu kupuje... Tylko wtedy już nie ma niespodzianki. Teoretycznie zawsze można oddać, wymienić... Tylko do cholery, co kupić?




Jedzenie, jedzenie i po raz kolejny jedzenie. Brak miejsca na parkingu, zatłoczone sklepy... Przeciskasz się przez tłumy ludzi, a przecież idziesz tylko po tuńczyka w sosie własnym! Podchodzisz do pułki... tuńczyka
w sosie własnym nie ma. Wykupiony. Trudno. Trzeba wziąć w oleju. Sałatka nie będzie miała takiego samego smaku ale trudno. Drugiego takiego maratonu przecież nie wytrzymasz nerwowo. Idziesz do kasy, a tu.... kolejki. Długie kolejki. Każdy poirytowany, przystępuje z nogi na nogę. Wszyscy robią zakupy jakby sklepy były zamknięte przez tydzień, mają pełne wózki, a Ty stoisz z tylko z tuńczykiem. Z trzema puszeczkami tuńczyka. Szukasz jakieś mniej zdenerwowanej osoby, może ktoś będzie przyjaźnie nastawiony, może się zlituje. Może puścić ściemę, że żelazka nie wyłączyłeś. Albo nie, że ciasto się piecze, w końcu święta. Szukasz tej miłej twarzy, szukasz i nic. Ludzie wiedzą, jaki masz plan, oni wiedzą, że chcesz się wepchnąć. 'Ni chu*a" sobie myślą. Rezygnujesz. Wracasz na koniec kolejki, a okazuje się, że koniec zdążył się przesunąć jeszcze dalej. Chyba cały wcześniejszy tłum przez, który maszerowałeś akurat w tym jednym momencie skończył robić zakupy....



2. Trzeba gotować.

Gotować, piec, robić. Trzeba zrobić podział, kto czym się zajmuje. Kuchnią zazwyczaj zajmują się kobiety, więc jedna robi mięsa, druga ciasta, trzecia sałaki. OK, ale jeszcze karp, jeszcze śledzie, jeszcze pierogi, barszcz, grzybowa, inne ryby, inne zupy, schabowe itd... Jak to podzielić żeby było sprawiedliwie? I z jakiego przepisu korzystać żeby każdemu pasowało?! Jedna babcia ma swój sposób, druga inny, a mama już w ogóle robi po swojemu... Co począć? Zrobić po swojemu! A potem się dziwić, że nikt nie je...

3. Trzeba sprzątać!

Trzeba tak sprzątać jakby chałupa nigdy ścierki i mopa nie widziała. Okna obowiązkowo! Chociaż zimno
na zewnątrz jak cholera, każdy przecież myje. Kanapę odsunąć, podłogę na kolanach myć, a kuchnia ma lśnić. Każdą szklaneczkę stojącą w szafce od nowa myć. I wycierać do błysku. I co z tego, że niedawno robiłaś gruntowne porządki. Przecież to święta. Sąsiedzi Cię rozliczą z czystych okien i z dźwięków odkurzacza.



4. Trzeba się odwiedzać...

O ile Wigilię spędza się wśród najbliższych i zazwyczaj są to osoby sobie życzliwe, to już w następne dni jest gorzej. Musisz jechać do ciotki, której nie lubisz. Od jednej ciotki do drugiej, bo przecież druga też zaprosiła,
a jak się dowie, że byłaś u pierwszej, a u drugiej już nie, to się obrazi. Choć i tak pewnie już ma pretensje, że jest tą drugą. Jeździsz więc, to tu to tam. Prowadzisz miłe rozmowy, słuchasz podpitego wujka i co musisz robić?

5. Musisz jeść!

Nie ważne, że na jedzeniu spędzasz około 10 godzin dziennie. Musisz jeść. Przecież takiej dobrej sałatki
na pewno nie jadłaś! A tu ciasto, koniecznie musisz to spróbować - z nowego przepisu. No jedz, przecież taka szczupła jesteś (co z tego, że nosiłaś 38 a teraz 40 już pije). A jak nie zjesz, to Ci zapakuję! I trzeba wziąć, bo przecież lodówka prawie pusta... ;)


6. Nie odpoczniesz.

Co roku cieszysz się, że Święta nadchodzą. Dwa dni wolnego. A potem okazuje się, że jesteś tak wykończona, że bierzesz urlop na żądanie, bo nie masz siły wstać z łóżka. I przecież znowu trzeba posprzątać...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz