wtorek, 24 stycznia 2017

Drugi tydzień treningów

Drugi tydzień był jeszcze lepszy niż pierwszy, chociaż moje ciało w pewnym momencie poczuło zmęczenie...






W środę w zeszłym tygodniu walczyłam z Rewolucją Ewy Chodakowskiej. Na następny dzień ledwo chodziłam! Ćwiczenia na smukłe nogi i redukcję cellulitu robione podczas jednego treningu to szaleństwo. Ale przecież: no pain, no gain!


W czwartek, tak jak zaplanowałam, przyszedł czas na rozciąganie. Nie byle jakie bo z rozciąganie do szpagatu z Kasią Bigos. To była masakra. O tym, że "zastałam", wiem od dawna, ale że aż tak?! Na dodatek kompletnie brak mi siły i trzymanie jednej pozycji przez 30s sprawia mi duży problem. Ale spoko, poprawi się 😉 Później zrobiłam rozciąganie pleców z Vilduś. Praca przy komputerze zdecydowanie nie służy mojemu karkowi i ramionom, ale po ćwiczeniach od razu zrobiło mi się lepiej. Tylko na drugi dzień, czyli w piątek miałam wrażenie, że mam jeszcze większe zakwasy niż poprzednio 😂 Dlatego w piątek odpoczywałam.

W sobotę według planu ruszyłam na bieganie do lasu. To był dopiero wycisk! Nie dość, że nierówny teren to jeszcze ścieżka kompletnie oblodzona! Ale powiedziałyśmy sobie (z siostrą), że biegamy minimum 5 km i tak zrobiłyśmy. Endomondo pogratulowało mi życiowego rekordu, ale nie wie, że to nie ostatni 😀


Po sobotnim biegu, czułam, że potrzebuję odpoczynku, dlatego i niedziela i poniedziałek był wolny od ćwiczeń. 


A wieczorem ruszam z kopyta z Rewolucją! 


PS. O odżywaniu na razie nie wspominam z prostego powodu. Nie ma czym się chwalić!😂 Ale dzisiaj ruszam na zakupy spożywcze. Mam mocne postanowienie poprawy, więc w następnym podsumowaniu treningowego tygodnia znajdzie się też podsumowanie żywieniowe. Oby było na plus! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz