niedziela, 29 stycznia 2017

Rewolucja - trening Ewy Chodakowskiej - moja opinia

Cześć!
Dzisiaj o Rewolucji Ewy Chodakowskiej. Wiem, że totalnie nie wbiłam się w czasie, bo płyta istnieje już na rynku od kilku dobrych miesięcy, ale przecież nie wszyscy od razu pobiegli do sklepu ją kupić i może akurat komuś moja opinia ułatwi decyzję.





Zacznę może od mojego podejścia do pozostałych treningów Ewy. 
Kilka lat temu po prostu wstałam z kanapy i postanowiłam, że będę ćwiczyć. Ewa Chodakowska dopiero zaczynała być rozpoznawalna, ale jej treningi już były "na czasie", więc włączyłam youtube'a i jazda. Nie pamiętam, który to był trening ale była to dla mnie katorga. Serio. Po 10 min tak mnie zaczęły boleć kolana, że nie byłam w stanie nic więcej zrobić. Później kilka razy próbowałam się przełamać do skalpela czy killera ale kończyło się na 20 min ćwiczeń. Te treningi mi się nie podobały. Ewa też nie. Jej ton głosu i napisany tekst był tak irytujący, że nie mogłam przez to przebrnąć. Pożegnałam się z Ewą na kilka lat.

Rewolucję kupiła moja siostra i namówiła mnie do wspólnego treningu. Zgodziłam się chociaż niechętnie. Nie żałuję. Na razie pomijając sam trening - Ewa jest nie do poznania. Nagle mówi energicznie. Gestykuluje ale nie sztucznie. I motywuje. W końcu! Sami zobaczcie:




Rewolucja to połączenie treningi interwałowego, siłowego i funkcjonalnego. Sam trening składa się z pięciu dziesięciominutowych programów na każdą partię ciała. Łącznie 75 różnych ćwiczeń, które pokazywane są w wersji zaawansowanej i podstawowej (Ewa wykonuje ćwiczenia w wersji zaawansowanej, a w małym okienku w lewym górnym rogu pokazuje wersję podstawową. Później, gdy dołącza do niej Patryk - on wykonuje wersję zaawansowaną, Ewa podstawową). To co wyróżnia treningi Ewy Chodakowskiej to to, że jedno ćwiczenie jest kombinacją kilku i działa na wszystkie części ciała. Super! 





Wykonanie całego treningu jest mega wyzwaniem. Ja w tym momencie daję radę wykonać 3 programy i to w wersji podstawowej i jestem przetyrana. 
W każdym programie jest bardzo dużo skakania. Potrafią boleć łydki, potrafią boleć stopy. 
Początkowo Ewa prowadzi trening sama. Przy "KONIEC Z OPONKĄ" dołącza do niej Patryk, który pokazuje zaawansowane wersje ćwiczeń. Jest on fajnym 'elementem', który może zmobilizuje naszych facetów do zejścia z kanapy. (Niestety czasem słodzą sobie do porzygu i mnie to trochę irytuje, ale da się przetrwać 😂).

Jestem bardzo mile zaskoczona rozgrzewką i rozciąganiem, które w końcu zajmują odpowiednią ilość czasu. I jedna i druga część treningu zawiera tak naprawdę bardzo podstawowe ćwiczenia, których brakowało wcześniej. 


We wstępie Ewa poleca, aby najpierw obejrzeć cały trening a dopiero potem wziąć się za ćwiczenia i myślę, że ma rację. Ćwiczenia są skomplikowane, wykonywane w szybkim tempie, szybko się zmieniają, więc trzeba je znać i być skupionym przy ich wykonywaniu. Przy obejrzeniu treningu wcześniej już możemy przetestować czy robimy wersję zaawansowaną czy podstawową. Ułatwi to utrzymanie "płynności" i tempa treningu. 


Podsumowując uważam, że warto kupić płytę, choć początkujący (tacy oderwani prosto od telewizora) nie wiem czy dadzą radę zrobić nawet 10 min. Jeśli tak, to szacun. Ja bym nie była w stanie. Ewa w końcu motywuje, ćwiczenia są ciekawie przemyślane - nie ma nudy. Rozgrzewka i rozciąganie na plus (chociaż ja dodatkowo rozciągam jeszcze nogi).

Płytę możecie kupić na bebio.pl za 35 zł. Przystępna cena, więc warto się zastanowić. 

A Wy macie już jakieś doświadczenia z Rewolucją??

1 komentarz:

  1. Ja ćwiczę sama z Mel B, albo chodzę na treningi. Jakoś z Ewą się nie zaprzyjaźniłam :)


    Pozdrawiam, Sylwia :)
    Dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń